Speediance – nowe możliwości dla trenerów i trenujących

Nowe technologie coraz mocniej wchodzą do świata treningu. Jednym z takich rozwiązań jest Speediance – kompaktowe urządzenie wykorzystujące cyfrowy opór, które pozwala realizować różne formy treningu bez konieczności korzystania z wielu tradycyjnych maszyn i wolnych ciężarów. Choć początkowo kojarzone przede wszystkim z treningiem domowym, może znaleźć zastosowanie także w profesjonalnym środowisku treningowym.

Co to oznacza dla trenerów personalnych? Czy klient, który może trenować w domu, nadal potrzebuje ich wsparcia? A może właśnie takie rozwiązania otwierają przed trenerami nowe możliwości pracy z podopiecznymi – również w modelu hybrydowym i online? O doświadczeniach z pracy ze Speediance, możliwościach wykorzystania urządzenia w branży fitness oraz o tym, dlaczego technologia nie zastąpi dobrego trenera, rozmawiamy z Maciejem Prokopem, trenerem personalnym i Ambasadorem Speediance.

Pamiętasz swój pierwszy trening na Speediance? Co najbardziej Cię wtedy zaskoczyło?

– Tak, pamiętam bardzo dobrze. Podszedłem do tego z dużą rezerwą, bo od lat trenuję na klasycznym sprzęcie i trudno mnie czymś zaskoczyć. Największe wrażenie zrobiła na mnie płynność pracy cyfrowego oporu. Nie czuć szarpania ani opóźnienia, a opór reaguje bardzo naturalnie. Drugą rzeczą była szybkość zmiany ćwiczeń. Nie trzeba przekładać talerzy czy regulować stosów – kilka kliknięć i przechodzisz do kolejnego ćwiczenia. Z perspektywy trenera to ogromna oszczędność czasu podczas prowadzenia treningów.

Pracujesz jako trener personalny od kilku lat i miałeś okazję testować różne rozwiązania treningowe. Czym Speediance przekonał Cię do siebie?

– Przede wszystkim funkcjonalnością. To nie jest urządzenie stworzone do jednego rodzaju treningu. Mogę na nim przeprowadzić klasyczny trening siłowy, trening funkcjonalny, rehabilitacyjny, interwałowy czy mobility.

Ważną kwestią jest technologia. Speediance oferuje różne tryby pracy oporu, jak ekscentryczny, łańcuchowy czy stały opór, dzięki czemu mogę jeszcze lepiej dopasować bodziec treningowy do celu podopiecznego.

No i oczywiście kompaktowość. W jednym urządzeniu mam możliwości, które normalnie wymagałyby kilku maszyn i sporej przestrzeni.

W przypadku jakich osób Speediance sprawdza się najlepiej? Czy są klienci, którym poleciłbyś go w pierwszej kolejności?

– Moim zdaniem sprawdzi się u bardzo szerokiej grupy osób, ale szczególnie poleciłbym go:

  • osobom, które chcą regularnie trenować w domu,
  • ludziom z napiętym grafikiem, którzy nie mają czasu na dojazdy do siłowni,
  • osobom początkującym, ponieważ urządzenie prowadzi przez trening i zwiększa bezpieczeństwo,
  • osobom wracającym po kontuzjach lub przerwie treningowej,
  • zaawansowanym użytkownikom, którzy chcą realizować profesjonalny trening siłowy bez konieczności posiadania całej domowej siłowni.

To urządzenie jest bardzo uniwersalne, dlatego trudno wskazać jedną grupę docelową.

Speediance coraz częściej trafia do domów. Czy Twoim zdaniem oznacza to, że część osób zrezygnuje z pracy z trenerem personalnym?

– Część osób z pewnością zrezygnuje z regularnych spotkań z trenerem, zwłaszcza jeśli ich celem jest po prostu utrzymanie aktywności i poprawa ogólnej sprawności. I to jest naturalny kierunek rozwoju technologii. Urządzenie nie zastąpi jednak wiedzy, doświadczenia i indywidualnego podejścia trenera. Ono może ułatwić trening.

Podczas treningu Speediance daje użytkownikowi wiele wartościowych wskazówek – pomaga w prawidłowym ustawieniu do ćwiczenia, analizuje parametry ruchu, pokazuje generowaną moc, monitoruje, czy obie strony pracują równomiernie, a także zapisuje wyniki i postępy. To realnie pomaga trenować świadomiej i bezpieczniej.

Speediance doskonale sprawdza się również podczas treningów z trenerem personalnym – zarówno stacjonarnie, jak i online. To świetne połączenie nowoczesnej technologii z doświadczeniem specjalisty, które pozwala osiągać jeszcze lepsze efekty.

Dlatego uważam, że najlepsze efekty daje połączenie obu światów – nowoczesnej technologii i doświadczenia trenera. Urządzenie wspiera proces treningowy, ale to trener nadal odpowiada za właściwy plan, technikę i rozwój podopiecznego.

Jak odpowiadasz klientom, którzy pytają: „Po co mi trener, skoro mam Speediance?”

– Odpowiadam, że Speediance jest świetnym narzędziem, ale trener jest osobą, która wie, jak z niego najlepiej korzystać. Urządzenie pokaże ćwiczenie i zapewni opór, ale nie oceni jakości ruchu, nie dostosuje planu do Twoich ograniczeń ani nie zmodyfikuje treningu wtedy, gdy organizm jest przemęczony lub kiedy pojawi się ból. To trochę jak z profesjonalnym aparatem fotograficznym – sam sprzęt nie zrobi z nikogo dobrego fotografa.

Czy trenerzy powinni obawiać się takich urządzeń, czy raczej nauczyć się wykorzystywać je w swojej pracy?

– Zdecydowanie nauczyć się z nich korzystać. Każda nowa technologia budzi obawy, ale historia pokazuje, że najlepiej radzą sobie ci specjaliści, którzy potrafią wykorzystać nowe rozwiązania jako przewagę. Speediance nie odbiera pracy trenerowi. Daje mu kolejne narzędzie do prowadzenia treningów stacjonarnych i online oraz pozwala lepiej monitorować postępy klientów.

Czy widzisz miejsce dla Speediance również w studiach treningu personalnego i klubach fitness? Jak trenerzy mogą wykorzystać to urządzenie w codziennej pracy z klientami?

– Jak najbardziej. Widzę dla niego miejsce zarówno w butikowych studiach treningu personalnego, hotelach, fizjoterapii, jak i klasycznych klubach fitness. Trener może dzięki niemu:

  • szybciej prowadzić treningi bez ciągłej zmiany obciążenia,
  • stosować bardziej zaawansowane metody treningowe,
  • pracować z osobami początkującymi i zaawansowanymi,
  • prowadzić treningi hybrydowe i online,
  • analizować wyniki oraz progres klientów.

To urządzenie dobrze uzupełnia tradycyjny sprzęt, a nie próbuje go całkowicie zastąpić.

Specjalizujesz się w treningu siłowym i programach odchudzania. W pracy z takimi klientami największym wyzwaniem często nie jest sam trening, ale regularność. Jakie miejsce zajmuje w tym procesie Speediance?

– Regularność to absolutna podstawa. Największą przeszkodą dla większości osób nie jest brak motywacji, ale brak czasu i wygody. Jeśli trening można wykonać w domu w 30–40 minut bez dojazdów i czekania na sprzęt, znacznie łatwiej utrzymać systematyczność.

Dodatkowo Speediance zapisuje wyniki, dzięki czemu użytkownik widzi swój progres. A nic nie motywuje bardziej niż realne postępy.

Jakie pytania najczęściej zadają Ci trenerzy i właściciele klubów, kiedy po raz pierwszy poznają Speediance?

– Najczęściej słyszę:

  • Czy ten opór naprawdę zastępuje ciężary?
  • Jakie maksymalne obciążenie można uzyskać?
  • Czy urządzenie wytrzyma intensywną pracę z wieloma klientami?
  • Czy można na nim prowadzić trening sportowy na wysokim poziomie?
  • Jak wygląda serwis i aktualizacje?
  • Czy można prowadzić kilku różnych użytkowników na jednym urządzeniu?
  • Jak wygląda monitorowanie wyników i progresu?

Po pierwszym treningu większość sceptycznych osób zmienia zdanie, bo dopiero wtedy czuć, jak pracuje cyfrowy opór.

Czy po kilku miesiącach pracy z tym urządzeniem zmieniło się Twoje podejście do prowadzenia treningów lub pracy z podopiecznymi?

– Tak, przede wszystkim bardziej otworzyłem się na wykorzystanie technologii w treningu. Dzisiaj patrzę na Speediance nie jako zamiennik siłowni, ale jako narzędzie, które daje więcej możliwości zarówno trenerowi, jak i podopiecznemu. Widzę też, że mogę efektywniej prowadzić klientów online, łatwiej monitorować ich progres i szybciej reagować na potrzeby.

Ostatecznie nadal najważniejszy jest dobrze zaplanowany trening i relacja trener–podopieczny, ale jeśli można połączyć to z nowoczesną technologią, efekty i komfort pracy są po prostu lepsze.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł partnerski.

Podobne wpisy