Longevity po polsku. Chcemy żyć dłużej, ale 61 proc. Polaków nie ćwiczy

Longevity, biohacking, optymalizacja zdrowia, długowieczność w dobrej formie. Branża fitness coraz chętniej sięga po język medycyny przyszłości. Tymczasem najnowszy Eurobarometr pokazuje, że 61 proc. Polaków nigdy nie ćwiczy ani nie uprawia sportu. W Unii Europejskiej odsetek ten wynosi 39 proc. Zanim zaczniemy dyskutować o wydłużaniu życia w zdrowiu, warto zadać sobie znacznie prostsze pytanie: jak przekonać ludzi, żeby w ogóle zaczęli się ruszać?

61 proc. Polaków poza sportem. Europa jest znacznie dalej

W branży fitness łatwo odnieść wrażenie, że aktywność fizyczna stała się nieodłącznym elementem współczesnego stylu życia. Powstają kolejne kluby, rozwijają się sieci franczyzowe, przybywa technologii treningowych i nowych konceptów. W mediach społecznościowych oglądamy ludzi biegających maratony, podnoszących ciężary, monitorujących regenerację i analizujących parametry zdrowotne. A potem pojawiają się wyniki badania Eurobarometr i sprowadza nas na ziemię.

Z opublikowanego we wrześniu 2026 roku badania Komisji Europejskiej „Sport i aktywność fizyczna” wynika, że aż 61 proc. mieszkańców Polski deklaruje, że nigdy nie ćwiczy ani nie uprawia sportu. Kolejne 14 proc. robi to rzadko. Zaledwie 4 proc. ćwiczy niemal codziennie, a 21 proc. kilka razy w tygodniu. Dla porównania w całej Unii Europejskiej 39 proc. respondentów nie podejmuje aktywności sportowej, a 47 proc. ćwiczy niemal codziennie lub kilka razy w tygodniu.

Różnica jest ogromna. I choć w Polsce odsetek osób nieuprawiających sportu zmniejszył się od 2022 roku o cztery punkty procentowe, trudno uznać ten wynik za sukces. Badanie przeprowadzono wiosną 2026 roku na próbie 26 421 mieszkańców Unii Europejskiej, w tym 1020 respondentów z Polski.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że deklarowany brak ćwiczeń czy uprawiania sportu nie oznacza całkowitego braku ruchu. Eurobarometr osobno analizuje aktywność niezwiązaną ze sportem, między innymi chodzenie, jazdę na rowerze w celach transportowych, taniec czy pracę w ogrodzie. Jednak również w tej kategorii Polska wypada słabo. Nigdy nie podejmuje takiej aktywności 34 proc. badanych, wobec 18 proc. w całej UE. To pokazuje, że problem wykracza daleko poza frekwencję w klubach fitness.

Longevity dla nielicznych, bezruch dla większości?

Longevity stało się jednym z najmodniejszych pojęć w szeroko rozumianej branży zdrowia i wellness. Mówimy o wieku biologicznym, diagnostyce, regeneracji, monitorowaniu snu, zaawansowanych technologiach i strategiach pozwalających zachować sprawność przez kolejne dekady życia. Nie ma w tym niczego złego. Przeciwnie, rosnące zainteresowanie zdrowym starzeniem się może być dla branży fitness ogromną szansą. Warto jednak zastanowić się nad proporcjami.

Czy nie zaczynamy budować kolejnych pięter, zanim zadbaliśmy o fundamenty? Bo podstawą zdrowego starzenia się nie jest ani najnowszy gadżet, ani kolejny zestaw badań, ani kosztowna procedura regeneracyjna. Jest nią między innymi regularna aktywność fizyczna, w tym trening siłowy, pozwalający utrzymywać sprawność mięśni i samodzielność w późniejszych latach życia.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca dorosłym od 150 do 300 minut aktywności aerobowej o umiarkowanej intensywności tygodniowo lub odpowiednią ilość aktywności intensywnej. Do tego ćwiczenia wzmacniające główne grupy mięśniowe przynajmniej dwa razy w tygodniu. Osobom starszym rekomenduje się również ćwiczenia równowagi i trening funkcjonalny. Nie trzeba do tego laboratorium ani skomplikowanej technologii. Potrzebne są przede wszystkim regularność, odpowiednio dobrana forma ruchu i warunki sprzyjające jej utrzymaniu.

Longevity nie jest więc przeciwieństwem podstawowej aktywności fizycznej. Powinno być jej rozwinięciem. Tymczasem istnieje ryzyko, że dyskusja o długowieczności będzie toczyć się przede wszystkim wśród osób, które już dziś inwestują w swoje zdrowie, ćwiczą i korzystają z usług specjalistów. Większość społeczeństwa pozostanie niestety poza nią.

Kobiety po 55. roku życia. Statystyki, których nie wolno ignorować

Szczególnie niepokojąco wyglądają wyniki dotyczące starszych grup wiekowych. Wśród Polek w wieku 55–64 lata aż 77 proc. deklaruje, że nigdy nie ćwiczy ani nie uprawia sportu. W grupie 65–74 lata odsetek ten wynosi 86 proc., a wśród kobiet powyżej 75. roku życia – 84 proc. To liczby, obok których trudno przejść obojętnie, zwłaszcza w kontekście starzejącego się społeczeństwa.

Wraz z wiekiem rośnie znaczenie siły mięśniowej, równowagi, mobilności i zdolności do wykonywania codziennych czynności. Aktywność fizyczna pomaga ograniczać ryzyko upadków, utraty sprawności i zależności od pomocy innych osób. Nie oznacza to oczywiście, że każda starsza kobieta powinna rozpocząć trening na siłowni. Aktywność musi uwzględniać stan zdrowia, możliwości i indywidualne ograniczenia. Jednak to właśnie w tej grupie odpowiednio prowadzony ruch może mieć ogromne znaczenie dla zachowania samodzielności.

Czy polski rynek fitness rzeczywiście ma dla tych kobiet atrakcyjną propozycję? Nie tylko program treningowy, ale również sposób komunikacji, atmosferę, poczucie bezpieczeństwa, wsparcie i ofertę dostosowaną do ich potrzeb? To pytanie znacznie ważniejsze niż kolejny trend w treningu.

Problemem nie zawsze jest czas. Częściej, niż w Europie, brakuje motywacji

Eurobarometr pokazuje również, co powstrzymuje Polaków przed bardziej regularną aktywnością. Na brak czasu wskazuje 31 proc. respondentów. To mniej niż średnia unijna wynosząca 37 proc. Tymczasem brak motywacji lub zainteresowania deklaruje w Polsce 31 proc. badanych, wobec 26 proc. w UE. Kolejne 16 proc. Polaków wskazuje problemy zdrowotne lub kontuzje, a 9 proc. uważa, że aktywność jest zbyt kosztowna.

Wyniki nie oznaczają, że wystarczy lepsza kampania reklamowa, aby ludzie zaczęli ćwiczyć. Pokazują jednak, że problem nie sprowadza się wyłącznie do ceny karnetu czy odległości od najbliższej siłowni. Motywacja nie pojawia się automatycznie wraz z otwarciem kolejnego klubu.

Dla osoby, która nigdy nie trenowała, przekroczenie progu siłowni może być znacznie trudniejsze niż dla kogoś, kto od lat traktuje aktywność jako naturalny element życia. Dochodzą obawy o własną sprawność, wygląd, brak wiedzy, doświadczenia czy przekonanie, że klub fitness jest miejscem dla ludzi już wysportowanych.

To również wyzwanie komunikacyjne. Branża od lat świetnie potrafi pokazywać efekty treningu. Znacznie trudniej przychodzi jej rozmowa z ludźmi, którzy nie mają ambicji sportowych, nie chcą zmieniać sylwetki i nie interesują się wynikami. Chcą natomiast wejść po schodach bez zadyszki, bez bólu podnieść wnuka, zachować sprawność i jak najdłużej samodzielnie funkcjonować. Dla nich ruch nie musi być pasją. Może być po prostu sposobem na lepsze życie.

Kluby fitness docierają do niewielkiej części aktywnych Polaków

Wyniki badania pokazują także, jak niewielką rolę w codziennej aktywności Polaków odgrywają zorganizowane obiekty fitness. Wśród respondentów, którzy podejmują jakąkolwiek aktywność fizyczną, 10 proc. wskazuje centrum zdrowia, klub fitness lub siłownię jako miejsce ćwiczeń. Średnia unijna wynosi 19 proc. Członkostwo w klubie fitness deklaruje 13 proc. aktywnych Polaków, wobec 21 proc. w UE. Znacznie częściej wybieramy dom – wskazuje go 54 proc. aktywnych respondentów – oraz park lub inne miejsce na świeżym powietrzu, wymieniane przez 41 proc.

Warto pamiętać, że pytania te skierowano do osób podejmujących sport, ćwiczenia lub inną aktywność fizyczną, a respondenci mogli wskazać więcej niż jedną odpowiedź. Nie są to więc wskaźniki penetracji rynku fitness w całej populacji. Dla właścicieli klubów i operatorów sieci dane te powinny być jednak interesujące.

Z jednej strony pokazują potencjał rozwoju usług fitness. Z drugiej przypominają, że samo zwiększanie liczby obiektów nie gwarantuje dotarcia do osób nieaktywnych. Ekspansja może przecież oznaczać również intensywniejszą walkę o klientów, którzy już dziś ćwiczą, a niekoniecznie pozyskiwanie zupełnie nowych grup odbiorców.

Czy branża fitness potrafi wyjść poza własną bańkę?

Polski rynek fitness dynamicznie się profesjonalizuje. Rozwijają się sieci klubów, franczyza, studia treningu personalnego i koncepty specjalistyczne. Coraz większe znaczenie mają technologie, automatyzacja i modele biznesowe pozwalające zwiększać skalę działalności. To naturalny kierunek rozwoju rynku.

Jednak w kontekście wyników Eurobarometru pojawia się pytanie o coś więcej niż liczbę klubów, przychody czy tempo ekspansji. Czy potrafimy zainteresować aktywnością fizyczną ludzi, którzy dotąd nie widzieli w niej miejsca dla siebie? Być może większej uwagi wymagają programy wprowadzające do aktywności osoby początkujące, oferta dla starszych klientów, współpraca z fizjoterapeutami i środowiskiem medycznym czy działania prowadzone poza murami klubów.

Warto również przyjrzeć się językowi komunikacji. Nie każdy chce być silniejszy, szybszy i bardziej wysportowany. Dla wielu osób znacznie ważniejszą obietnicą będzie możliwość zachowania niezależności, ograniczenia dolegliwości czy swobodnego poruszania się.

Nie chodzi przy tym o przerzucanie całej odpowiedzialności na przedsiębiorców. Aktywność fizyczna jest zagadnieniem zdrowia publicznego, a jej poziom zależy również od edukacji, infrastruktury, polityki społecznej i dostępności odpowiednich form ruchu. Kluby fitness mogą być ważną częścią rozwiązania, ale nie zastąpią spójnej polityki promocji aktywności fizycznej.

Profilaktyka zamiast naprawiania skutków

Dyskusja o longevity prowadzi nas wprost do pytania o miejsce aktywności fizycznej w systemie ochrony zdrowia. Skoro regularny ruch pomaga zmniejszać ryzyko wielu chorób przewlekłych, poprawia sprawność i wspiera zdrowie psychiczne, dlaczego wciąż tak trudno traktować go jako jeden z podstawowych elementów profilaktyki?

W Polsce dostęp do usług fitness pozostaje przede wszystkim indywidualną decyzją i wydatkiem konsumenta, choć funkcjonują również programy sportowe finansowane lub współfinansowane przez pracodawców. Tymczasem korzyści z większej aktywności społeczeństwa wykraczają daleko poza rynek usług sportowych. Dotyczą również systemu ochrony zdrowia, rynku pracy, jakości życia i samodzielności osób starszych.

To przestrzeń do rozmowy o zachętach finansowych, programach profilaktycznych, współpracy z lekarzami, samorządami i pracodawcami oraz o rozwiązaniach, które ułatwiałyby rozpoczęcie aktywności osobom dotychczas niećwiczącym. Nie wystarczy jednak finansować dostępu do obiektów. Trzeba jeszcze sprawić, by ludzie chcieli i potrafili z niego korzystać.

Zanim zaczniemy wydłużać życie, zadbajmy o jego sprawność

Longevity ma szansę stać się jednym z ważniejszych kierunków rozwoju branży fitness i wellness. Może pomóc zmienić postrzeganie treningu – z narzędzia do poprawy wyglądu na inwestycję w zdrowie i samodzielność na kolejne lata. Ale nie powinno być luksusową opowieścią skierowaną wyłącznie do osób, które już dziś dbają o siebie.

Bo trudno mówić o powszechnej długowieczności w zdrowiu, kiedy tak duża część społeczeństwa nie podejmuje nawet podstawowej aktywności sportowej. Może więc największym wyzwaniem dla polskiego fitnessu nie jest dziś stworzenie kolejnej innowacyjnej usługi, lecz przekonanie człowieka, który nigdy nie ćwiczył, że ruch jest również dla niego. I że nie musi zaczynać od wielkich celów. Wystarczy, że zacznie.


Źródła: Komisja Europejska, Specjalny Eurobarometr 574 „Sport i aktywność fizyczna”, 2026, karta wyników dla Polski oraz komunikat Komisji Europejskiej z 22 września 2026 r.; Światowa Organizacja Zdrowia, WHO Guidelines on Physical Activity and Sedentary Behaviour, 2020.

Autor: Dorota Warowna, wydawca serwisu fitnessmedia.pl; Fot. Val Vesa/ Unsplash

Podobne wpisy