Kongres FitnessTrendy 2026. Branżowe rozmowy o człowieku
Klient, zespół, technologia, zdrowie, lojalność, relacje – program Kongresu FitnessTrendy 2026 prowadził przez różne obszary funkcjonowania branży fitness. Kilka dni po wydarzeniu ciekawsze od ponownego przeglądania agendy jest jednak sprawdzenie, co z Kongresu zabrali jego uczestnicy, prelegenci i partnerzy. Sądząc po publikowanych przez nich relacjach, niezależnie od punktu wyjścia rozmowa bardzo często wracała do człowieka.
2 października w Konstancinie-Jeziornie odbył się Kongres FitnessTrendy 2026. Hasło tegorocznej edycji – „Człowiek w roli głównej” – miało być punktem wyjścia do rozmowy o kliencie, zespole, technologii i szerzej rozumianej roli branży fitness.
Przed wydarzeniem można było zaplanować program, zaprosić ekspertów i postawić pytania. Nie dało się zaplanować jednego: co z tych rozmów zostanie z ludźmi po wyjściu z sali. Dopiero kilka dni później zaczyna być to widać.
W publikacjach po Kongresie powtarzają się słowa: człowiek, relacja, doświadczenie, lojalność, przynależność, zespół, rozmowa. Technologia także pojawia się często, ale zwykle nie jako cel sam w sobie. Raczej w kontekście pytania: co dzięki niej ma działać lepiej – dla biznesu i dla ludzi?
To nie będzie więc klasyczna relacja z konferencji. Będzie to raczej próba przyjrzenia się temu, o czym po Kongresie FitnessTrendy mówi sama branża.
Kongres FitnessTrendy 2026 – konferencyjna sztafeta
Kongres otworzył świetną prelekcja Wojciech Herra. I właściwie na tym można byłoby poprzestać, gdyby nie to, że jeden z jej tematów – lojalność – zaczął później żyć własnym życiem.
Sebastian Rogaczewski (Slavica Dance) napisał po Kongresie, że to właśnie temat lojalności poruszony przez Herrę został z nim szczególnie mocno. Pytał: dlaczego ludzie zostają z marką, wracają do niej i chcą być częścią określonej społeczności?
I chyba właśnie po wystąpieniu Wojciecha Herry zaczęła się wyjątkowa konferencyjna sztafeta. Kolejni prelegenci i paneliści przejmowali od siebie wątki. To, co pojawiało się w jednym wystąpieniu, wracało w kolejnym panelu, było oglądane z innej perspektywy i prowadziło do następnych pytań. Lojalność płynnie przeszła więc w rozmowę „Dlaczego wracają?”. A podczas tej dyskusji panelowej przestała oznaczać wyłącznie członkostwo, długość umowy czy liczbę wizyt. Bo klient może mieć aktywny karnet, a właściwie już z nami nie być. Może przychodzić, ale przy pierwszej okazji wybrać inne miejsce. Może korzystać z karty sportowej, mieć wiele możliwości wyboru i nie być związany z żadnym klubem umową, a mimo to regularnie wracać właśnie do jednego.
36 MINUT (jeden z partnerów konferencji), podsumowując swój udział w Kongresie, zwróciło uwagę właśnie na rolę relacji, opieki i codziennego doświadczenia w decyzji klienta o pozostaniu z marką na dłużej. Możemy mierzyć wizyty, rezygnacje i długość członkostwa. Znacznie trudniej zmierzyć moment, w którym człowiek zaczyna myśleć o klubie jako o „swoim miejscu”.
I tu pojawia się pytanie ważniejsze niż samo „jak poprawić retencję?”: Co musi wydarzyć się między klubem a człowiekiem, żeby spośród wielu dostępnych miejsc następnym razem znowu wybrał właśnie nasze?
Doświadczenie klienta zaczyna się od człowieka
Wątek relacji dostał chwilę później kolejną odsłonę. Karol Weber przeniósł na grunt fitnessu perspektywę dobrze znaną z hotelarstwa, gdzie mówi się nie o klientach, ale o gościach. Zwrócił uwagę, że świetna lokalizacja, sprzęt czy bogaty program zajęć nie wystarczą, jeżeli zawodzi kontakt pracowników z klientem. W swoim pokongresowym podsumowaniu pisał o bardzo konkretnych momentach tego kontaktu: pierwszej wizycie, rozmowie sprzedażowej, zainteresowaniu potrzebami klienta, reakcji na uwagi czy nawet sposobie pożegnania osoby, która nie przedłuża członkostwa.
I znów jeden temat prowadził do następnego. Bo trudno mówić o dobrym doświadczeniu klienta, nie pytając o ludzi, którzy mają je tworzyć. Recepcjonista, trener, instruktor czy menedżer nie są przecież tylko wykonawcami zaprojektowanego przez firmę procesu. Dla klienta bardzo często to oni są klubem.
Dlatego kolejnym dużym tematem Kongresu był zespół: ludzie, których chcemy pozyskać, rozwijać, zatrzymać, ale też widzieć nie tylko przez pryzmat stanowiska i listy obowiązków. Kamila Nowowiejska (współprowadząca konferencję) po Kongresie zwróciła uwagę na zależność między doświadczeniem pracownika i klienta: sposób, w jaki organizacja dba o swoich ludzi, wcześniej czy później odczuje również klient. Pisała o znaczeniu zaufania, autonomii i poczucia wpływu, ale również o bardzo prostej rzeczy – żeby budować relacje, trzeba ludzi znać, pytać i słuchać, zamiast zakładać, że wiemy, czego potrzebują.
Możemy projektować ścieżki klienta, standardy obsługi, procedury i systemy CRM. Ale ostatecznie po obu stronach procesu znajdują się ludzie.
Technologia z ludzką twarzą
Potem na scenę weszła technologia. AI, automatyzacja, aplikacje, dane i coraz bardziej zaawansowany sprzęt są już częścią rzeczywistości branży fitness. Dlatego podczas Kongresu nie chcieliśmy pytać wyłącznie o to, co jeszcze możemy wdrożyć. Bardziej interesowało nas: po co?
Czy technologia pozwala lepiej prowadzić biznes? Oszczędza czas zespołu? Pomaga trenerowi? Ułatwia klientowi korzystanie z klubu? A jeżeli automatyzacja uwalnia nas od części powtarzalnych zadań, to co chcemy zrobić z odzyskanym czasem? Po Kongresie ten wątek wrócił w bardzo ciekawej formie.
Michał Lachowicz zestawił rozmowy o AI i technologii z bardzo ludzkimi i emocjonalnymi momentami wydarzenia. Po całym dniu stwierdził, że „w piątek wygrało białko” i zaproponował skrót: HE – human experience/emotions – jako przeciwwagę dla koncentracji wyłącznie na AI.
Oczywiście nie chodzi o rozstrzyganie pojedynku człowiek kontra maszyna. Technologia zostaje i będzie odgrywać coraz większą rolę w branży. Ciekawsze jest coś innego: czy dzięki niej będziemy mieli więcej przestrzeni na człowieka, czy mniej?
To pytanie pojawia się również w pokongresowych refleksjach Kamili Nowowiejskiej. I być może właśnie ono powinno towarzyszyć każdej kolejnej decyzji o wdrożeniu nowego rozwiązania.
Wiemy, że ruch jest ważny. Dlaczego więc nadal tak wielu ludzi się nie rusza?
Podczas finałowego panelu „Klient w szerszej perspektywie. Czego naprawdę potrzebuje?” rozmowa wyszła poza cztery ściany klubu fitness. Bo branża może doskonalić ofertę, technologię, obsługę i modele treningowe, ale pozostaje znacznie większe wyzwanie: ludzie, którzy wiedzą, że ruch jest dla nich dobry, a mimo to pozostają nieaktywni albo ruszają się zbyt mało.
Or Hever po Kongresie napisał: „Wiedza sama nie zmienia zachowania”. Wśród wniosków z finałowej dyskusji wskazał potrzebę skuteczniejszej edukacji zdrowotnej, lepszego dopasowania oferty do konkretnych grup – m.in. dzieci i seniorów – oraz właśnie problem przełożenia teorii na praktykę.
To stawia przed branżą fitness ważne pytanie. Czy jej rolą jest przede wszystkim coraz lepiej obsługiwać ludzi, którzy już ćwiczą? Czy również szukać sposobów na dotarcie do tych, którzy jeszcze nie znaleźli dla siebie miejsca w świecie aktywności fizycznej? Kluby i studia mają tutaj przewagę, na którą zwrócił uwagę Hever: mogą mieć z człowiekiem kontakt co tydzień, a nie kilka razy w roku. To otwiera znacznie szerszą rozmowę o miejscu branży fitness w profilaktyce zdrowotnej i budowaniu trwałych nawyków związanych z aktywnością fizyczną.
Branża fitness też potrzebuje rozmowy
Po Kongresie został jeszcze jeden wątek. Nie był osobnym punktem programu. Rozmowa samej branży ze sobą. Na sali siedzieli przedstawiciele różnych firm, sieci, klubów, studiów, marek i technologii. Także takich, które na co dzień bezpośrednio ze sobą konkurują. A jednak przez jeden dzień można było odłożyć na bok potrzebę udowadniania, kto jest większy, lepszy i wie – albo sprzedaje – więcej.
Radosław Radojewski (Core) swoje pokongresowe podsumowanie rozpoczął pytaniem: kiedy ostatnio podczas branżowego wydarzenia mieliśmy czas, żeby spokojnie z kimś porozmawiać? Dla niego właśnie Kongres był czasem rozmów oraz spotkań z ludźmi z branży. 36 MINUT również obok programu wskazywało na spotkania, rozmowy i wymianę doświadczeń.
A w komentarzach po Kongresie pojawiła się jeszcze jedna rzecz. Jarosław Jaźwiński (prezes DFE Security, partnera konferencji) zwrócił uwagę na pełną salę i zainteresowanie uczestników również po lunchu, co podobno rzadko się zdarza. Zuzanna Warowna-Toruńska, prelegentka tej edycji i uczestniczka panelu, napisała, że dawno nie była na wydarzeniu, podczas którego uczestnicy naprawdę słuchali i mieli ochotę komentować.
To również jest informacja o branży. Bo podczas przerw rozmowy nie uciekały od tego, co wydarzyło się na scenie. Wręcz przeciwnie – przenosiły się ze sceny do stolików, na korytarz, do parku. Konkurencja oczywiście nie zniknęła. Następnego dnia każdy wrócił do własnego biznesu, klientów, sprzedaży i wyników. Ale przez jeden dzień byliśmy po prostu branżą, która ma o czym i chce ze sobą rozmawiać.
Kongres FitnessTrendy 2026 – co zostało po tych rozmowach?
Po konferencji można przygotować klasyczną relację: ilu było uczestników, kto wystąpił, jakie odbyły się panele i kto był partnerem wydarzenia. Dla mnie jednak ciekawsze jest coś innego – co ludzie zabrali ze sobą?
Z publikowanych po Kongresie wypowiedzi nie wyłania się jedna recepta na przyszłość branży fitness. I dobrze. Wyłaniają się pytania.
To są rozmowy o biznesie, ale ostatecznie każda z nich prowadzi do człowieka. Hasło „Człowiek w roli głównej” miało być osią Kongresu FitnessTrendy 2026. Kilka dni po wydarzeniu można chyba powiedzieć coś więcej. Człowiek nie został na konferencyjnej scenie. Rozmowa trwa dalej.
I z wielką chęcią będę ją podtrzymywać.
Dorota Warowna, wydawca serwisu fitnessmedia.pl oraz organizatorka Kongresu FitnessTrendy
Zdjęcia: Zofia Kowalczyk




























































