Otyłość i nadwaga to problem nawet 18 mln Polaków

Otyłość generuje gigantyczne koszty zdrowotne i ekonomiczne. Poza tym z otyłość jest matką wielu chorób. Jest z nią powiązanych ok. 200 innych schorzeń – podkreślają eksperci przy okazji Europejskiego Dnia Walki z Otyłością, który obchodzimy 22 maja. Możliwości leczenia otyłości jest coraz więcej, ale pacjenci wciąż za rzadko zgłaszają się po pomoc.

Ogromne koszty otyłości

Jak podaje wydany w maju ubiegłego roku raport „NFZ o zdrowiu. Otyłość i jej konsekwencje”, wartość refundacji samych tylko operacji bariatrycznych w Polsce wzrastała w ostatnich latach. W 2023 roku osiągnęła prawie 129 mln zł. Otyłość generuje bezpośrednie koszty leczenia, hospitalizacji, operacji czy opieki specjalistycznej lub ze strony POZ-u. Do jej skutków ekonomicznych można także wliczyć koszty leczenia chorób powiązanych z nadmierną masą ciała. Dodatkowo trzeba uwzględnić także koszty pośrednie, związane chociażby z mniejszą produktywnością.

Otyłość jest matką wielu chorób. Około 200 jednostek chorobowych związanych jest z otyłością, w związku z czym szacowanie jej ekonomicznych skutków dla systemu ochrony zdrowia jest niesłychanie trudnym zadaniem. Jeżeli wiemy, że otyłość wpływa na cukrzycę typu 2, to czy jeszcze powinniśmy liczyć koszty otyłości, czy już cukrzycy? To jest oczywiście jeden z przykładów, bo otyłość prowadzi również do powikłań ze strony układu sercowo-naczyniowego, układu ruchu, wielu chorób metabolicznych i nowotworów, słowem, wielu schorzeń, które kosztują niesłychanie dużo

 tłumaczy prof. dr hab. n. med. Marcin Czech, kierownik Zakładu Farmakoekonomiki w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.

Epidemia otyłości

Z raportu „World Obesity Atlas 2023” wynika, że w 2020 roku leczenie nadwagi i otyłości oraz ich powikłań, wartość zmniejszonej produktywności, przedwczesnej śmierci czy rezygnacji z pracy wyniosły 1,9 bln dol. Daje to 2,4 proc. światowego PKB. W 2035 roku kwota ta może sięgnąć 4,32 bln dol.

Choroba otyłościowa to wyzwanie, z którym mierzy się na co dzień około 9 mln Polaków. Nadwagę i otyłość można rozpoznać u 18 mln. To znacznie więcej niż liczba osób, które chorują na nadciśnienie czy cukrzycę 

– mówi dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz, prof. Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, członkini zarządu Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.

Gdy wskaźnik BMI (stosunek masy ciała do wzrostu) wynosi powyżej 25, mamy do czynienia z nadwagą, powyżej 30 – oznacza chorobę otyłościową. Według Światowej Organizacji Zdrowia obecnie w każdym rejonie świata poza Azją Południowo-Wschodnią więcej osób cierpi na otyłość niż z powodu niedożywienia. Nie jest to już więc tak jak kiedyś wyłącznie problem krajów o wysokich dochodach. Co szczególnie niepokojące, problem coraz częściej dotyczy dzieci.

Aktualnie około 30–35 proc. polskich 8-latków ma już nadmierną masę ciała. To oznacza, że czeka nas prawdziwe tsunami, bo te dzieci będą na pewno chorymi dorosłymi

 zauważa prof. Alina Kuryłowicz.

Alarmujące prognozy prezentuje także raport „World Obesity Atlas”. W wydaniu z 2024 roku zaprezentowane zostały dane dotyczące polskich dzieci z nadmierną masą ciała. W 2020 roku ich odsetek wyniósł 29 proc., a w 2035 może sięgnąć nawet 45 proc. Tegoroczna edycja raportu pokazuje, że 66 proc. Polaków ma zbyt wysokie BMI, a 30 proc. cierpi na otyłość. W 2030 roku liczba dorosłych ze zbyt wysokim wskaźnikiem sięgnie 20,8 mln. „World Obesity Atlas 2025” szacuje, że jeśli obecne trendy się utrzymają, z nadwagą lub otyłością do 2030 roku będzie żyło ok. 3 mld osób na całym świecie.

Profilaktyka przede wszystkim

Jak podkreśla farmakoekonomista, strategia walki z otyłością powinna się rozpocząć od profilaktyki. Polega ona na kształtowaniu odpowiednich nawyków prozdrowotnych u dzieci, na przykład zachęcania do uprawiania sportów.

Już w tej najmłodszej grupie wiekowej mamy olbrzymie wyzwania dotyczące otyłości i wszystkie wielowymiarowe konsekwencje, które potem zostaną przeniesione z wieku dziecięcego do wieku młodzieżowego i potem na populację dorosłą. Należy interweniować jak najwcześniej, czyli zacząć od profilaktyki, od prewencji otyłości, od tego, żeby nasze zachowania prozdrowotne były odpowiednie, żeby uprawiać sporty, żeby mieć wiedzę o tym, co jeść, ile kalorii przyjmować, w jakich formach, jak ma być zbilansowana ta dieta

– mówi prof. Marcin Czech.

Ekspert wiąże pewne nadzieje w tym względzie z wprowadzeniem do szkół od września 2025 roku nowego przedmiotu: edukacji zdrowotnej.

Jeżeli profilaktyka nie pomaga, musimy wejść jak najszybciej z interwencjami różnego rodzaju, dietetycznymi, z ćwiczeniami, z lekami tam, gdzie potrzeba, mądrze dobranymi do tych populacji, które będą miały największe korzyści

 wymienia ekspert IMiD.

Diagnostyka i leczenie choroby otyściowej

Problemem jest niska świadomość społeczeństwa na temat możliwości leczenia.

Choć wydaje nam się, że coraz więcej mówi się o leczeniu choroby otyłościowej, każdy portal internetowy huczy na temat nowych leków, coraz więcej i odważniej mówi się o operacjach bariatrycznych, to jest to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Może pół miliona, może milion osób próbuje leczyć aktywnie chorobę otyłościową. Mam na myśli zarówno to, co nazywamy modyfikacją stylu życia, jak i dostęp do nowoczesnej farmakoterapii czy do operacji bariatrycznej. Gros pacjentów nie podejmuje żadnych działań w tym kierunku, również dlatego, że nie ma pojęcia, że mogą taką pomoc otrzymać, nawet od swojego lekarza rodzinnego

 wyjaśnia prof. Alina Kuryłowicz.

Od 2021 roku w Polsce funkcjonuje program pilotażowy KOS-BAR obejmujący kompleksową diagnostykę i leczenie otyłości olbrzymiej. Do marca 2024 roku zakwalifikowano do niego 5,5 tys. pacjentów. 4,78 tys. osób zakwalifikowano do operacji bariatrycznej, a u 3,87 tys. ją do tego czasu wykonano. Według NFZ liczba opakowań sprzedanych leków na otyłość wzrosła w 2023 roku dwunastokrotnie w stosunku do 2019 roku.

W Polsce mamy zarejestrowanych sześć leków na otyłość. Ich dostępność może się różnić w poszczególnych regionach, ale tak naprawdę w każdym większym polskim mieście chory może uzyskać leczenie w formie farmakoterapii. Dostęp nie jest więc problemem. To jest bardziej problem dotyczący wiedzy, informowania i przepisywania tych leków chorym, którzy mają wskazania 

– mówi ekspertka.

Opracowano na podstawie materiałów prasowych agencji Newseria. Fot.
Towfiqu barbhuiya/ Unsplash

Podobne wpisy