Shua przestaje być alternatywą. Coraz częściej jest pierwszym wyborem klientów
Rynek sprzętu fitness zmienia się szybciej niż wielu osobom się wydaje. Coraz więcej klientów ocenia urządzenia nie przez pryzmat kraju pochodzenia, ale jakości wykonania, funkcjonalności i całkowitego kosztu inwestycji. O tym, dlaczego platforma Sportpoland zdecydowała się wprowadzić do swojej oferty markę Shua, jak zmienia się postrzeganie azjatyckich producentów oraz gdzie firma widzi potencjał rozwoju tej marki w Polsce, rozmawiamy z Karolem Barczakiem ze Sportpoland.
Skąd wzięła się decyzja o wprowadzeniu marki Shua do portfolio Sportpoland?
– Współpraca rozpoczęła się od analizy rynku i poszukiwania producenta, który mógłby zaoferować jakość porównywalną z uznanymi markami przy bardziej konkurencyjnym poziomie inwestycji. Shua zwróciła naszą uwagę skalą działalności, zapleczem produkcyjnym, własnym działem badań i rozwoju oraz doświadczeniem zarówno na rynku komercyjnym, jak i domowym. Kluczowy był dla nas stosunek jakości do ceny oraz długoterminowa strategia rozwoju marki w Europie.
Jaką pozycję zajmuje dziś Shua w Waszym portfolio?
– Postrzegamy ją przede wszystkim jako markę, która coraz skuteczniej konkuruje z uznanymi producentami europejskimi i amerykańskimi. Oczywiście atrakcyjna cena pomaga budować sprzedaż, ale największy potencjał widzimy wśród klientów oczekujących wysokiej jakości wyposażenia przy rozsądnym budżecie inwestycyjnym. To marka, która przestaje być wyborem alternatywnym, a coraz częściej staje się pierwszym wyborem.
Kto najczęściej decyduje się u was na zakup sprzętu tej marki?
– Obecnie są to przede wszystkim klienci indywidualni poszukujący profesjonalnych rozwiązań do użytku domowego. To osoby, które chcą trenować na sprzęcie oferującym standard zbliżony do tego, który znają z klubów fitness.
Co najmocniej przekonuje klientów do marki Shua?
– Najczęściej działa pierwszy kontakt ze sprzętem. Design, ergonomia, kultura pracy urządzeń oraz jakość wykonania bardzo często pozytywnie zaskakują klientów.
Nadal zdarza się jednak, że musimy przełamywać stereotypy związane z pochodzeniem marki. Rynek bardzo się zmienił, a wielu największych światowych producentów korzysta dziś z azjatyckich zakładów produkcyjnych. Klienci bardzo szybko zmieniają zdanie, gdy mogą samodzielnie ocenić produkt i porównać go z dużo droższymi rozwiązaniami konkurencji.
Jak wygląda współpraca z producentem od strony operacyjnej?
– To jeden z najważniejszych aspektów całego projektu. Oprócz samego produktu liczy się dostępność części, wsparcie techniczne oraz szybkość reakcji. Współpracujemy bezpośrednio z producentem, co pozwala nam skutecznie zarządzać logistyką, gwarancjami i obsługą serwisową. Dzięki temu klient otrzymuje wsparcie zarówno na etapie zakupu, jak i przez cały okres użytkowania sprzętu.
W ramach Sportpoland funkcjonuje również amberfit.pl. Jaką rolę pełni ten projekt?
– W sportpoland.com prezentujemy pełną ofertę z wielu kategorii, uwzględniając wszystkie reprezentowane przez nas marki. Natomiast amberfit.pl to wyłącznie oferta fitness, dzięki czemu możemy dostosować ofertę produktową oraz usługi do specyfiki tej kategorii.
Zdecydowaliśmy się na wydzielenie oferty fitness oraz stworzenie dedykowanego zespołu, aby w pełni odpowiedzieć na potrzeby klientów tego segmentu rynku.
Wielu klientów nadal utożsamia segment premium głównie z markami europejskimi i amerykańskimi. Czy obserwujecie zmianę tego podejścia?
– Zdecydowanie tak. Jeszcze kilka lat temu kraj pochodzenia był dla wielu klientów jednym z głównych kryteriów oceny produktu. Dziś rynek jest znacznie bardziej świadomy. Klienci zwracają uwagę przede wszystkim na jakość wykonania, funkcjonalność, trwałość, warunki gwarancyjne oraz całkowity koszt inwestycji.
W wielu branżach, nie tylko fitness, azjatyccy producenci należą dziś do światowej czołówki pod względem technologii i skali produkcji. Coraz mniej osób pyta „skąd pochodzi marka”, a coraz częściej „jak działa produkt” i „jakie daje korzyści”. To bardzo zdrowa zmiana.
Shua jest dobrym przykładem firmy, która dzięki inwestycjom w rozwój, kontrolę jakości i innowacje skutecznie buduje swoją pozycję na rynkach międzynarodowych.
Czy Shua ma potencjał, by w najbliższych latach awansować do grona najważniejszych marek fitness w Polsce?
– Zdecydowanie tak. Widzimy rosnącą świadomość klientów oraz coraz większe zainteresowanie markami oferującymi wysoką jakość bez konieczności płacenia premii wyłącznie za rozpoznawalność logo.
Jeżeli Shua utrzyma obecne tempo rozwoju produktów, technologii i obecności w Europie, ma potencjał, aby stać się jednym z najważniejszych graczy na polskim rynku fitness. Uważam również, że w kolejnych latach granica pomiędzy markami europejskimi, amerykańskimi i azjatyckimi będzie miała coraz mniejsze znaczenie, a o wyborze klientów decydować będą przede wszystkim jakość i wartość dostarczana użytkownikom.
Dziękuję za rozmowę.
Artykuł partnerski.
