Trening outdoorowy – wróg czy przyjaciel klubu?
Trening outdoorowy często budzi niepokój wśród właścicieli klubów i siłowni. Traktowany jako konkurencja, bywa marginalizowany lub ignorowany. Tymczasem aktywność fizyczna na świeżym powietrzu to nie tylko rosnący trend, ale też szansa – na rozwój marki, lojalność klientów i nowe źródła przychodu. Warto spojrzeć, jak robią to kluby fitness w Europie i na świecie.
Klub fitness to nie tylko budynek – to marka i społeczność
Wciąż wielu operatorów siłowni w Polsce postrzega swoją ofertę przez pryzmat metrażu, liczby bieżni i grafików zajęć. Tymczasem potrzeby klientów się zmieniają. Coraz więcej osób łączy różne formy aktywności – siłownię, rower, trening w domu, bieganie, a także ćwiczenia w plenerze. W tym kontekście trening outdoorowy staje się nie zagrożeniem, lecz naturalnym uzupełnieniem oferty.
To, co dla jednych jest konkurencją, dla innych może być przestrzenią do rozwoju. Treningi prowadzone poza klubem – w parkach, na skwerach, boiskach czy leśnych siłowniach – mogą być częścią strategii klubu fitness. Wymaga to jednak zmiany podejścia: z „bronimy swojej przestrzeni” na „budujemy relację z klientem tam, gdzie on chce być”.
Jak robią to inni? Przykłady z Europy
W Europie Zachodniej trening outdoorowy przestał być niszowy – stał się elementem przemyślanej oferty.
TrainMore (Holandia): Ta sieć klubów oferuje outdoorowe zajęcia prowadzone przez certyfikowanych instruktorów, dostępne w ramach standardowego członkostwa. Klienci zapisują się na treningi przez aplikację, a zajęcia odbywają się w miejskich parkach i na placach. Marka klubu jest widoczna, trenerzy działają w jej imieniu, a klient zachowuje ciągłość relacji z klubem.
Neoness (Francja): We współpracy z miastem Paryż, Neoness organizuje darmowe zajęcia outdoorowe dla mieszkańców. To narzędzie promocji marki, edukacji zdrowotnej i budowania zaufania społecznego. Zajęcia prowadzą trenerzy zatrudnieni w klubach, co przekłada się na jakość i spójność doświadczenia.
Friskis&Svettis (Szwecja): Ta organizacja, łącząca elementy NGO i sieci fitness, od lat prowadzi popularne plenerowe zajęcia grupowe w parkach Sztokholmu. Uczestnicy płacą niewielką opłatę członkowską, a klub zyskuje silną społeczność i ogromną widoczność.
The Gym Group (Wielka Brytania): Po pandemii klub zaczął oferować letnie treningi na zewnątrz jako sposób na „reaktywację” klientów. W sezonie letnim trenerzy prowadzą zajęcia w pobliżu siłowni, często na parkingach, tarasach lub w miejskich strefach zielonych. Zajęcia promowane są na równi z tymi odbywającymi się w środku klubu.
FitX (Niemcy): W niektórych lokalizacjach sieci FitX wprowadzono letnie bootcampy outdoorowe – płatne lub w ramach członkostwa. Ich forma odpowiada na lokalne potrzeby – krótkie, intensywne sesje HIIT dla pracowników biurowych i mieszkańców pobliskich osiedli. Marka klubowa widoczna jest na bannerach i strojach trenerów.
Przykłady spoza Europy: Australia i USA
Les Mills (Australia/NZ): Licencjonowane zajęcia BODYPUMP i GRIT prowadzone są w przestrzeni miejskiej – na plażach, dachach czy w parkach. Udział wymaga członkostwa lub rezerwacji przez aplikację. Outdoor staje się tu przedłużeniem wysokiej jakości doświadczenia klubowego.
Equinox (USA): Sieć klubów premium promuje ekskluzywne „Equinox Outside” – plenerowe treningi w Nowym Jorku i Kalifornii. Scenariusze są dopracowane, scenografia stylowa, a jakość usług porównywalna z tą wewnątrz klubów. To outdoor w wersji premium.
Trening outdoorowy to nie konkurencja. To przedłużenie Twojej marki
Trening poza siłownią nie musi oznaczać utraty klienta – może być początkiem nowej relacji. To świetny sposób na dotarcie do osób, które nie odnajdują się w klasycznym klubie. Może to być młoda mama z dzieckiem w wózku, senior, pracownik pobliskiego biura, czy po prostu ktoś, kto woli przestrzeń i świeże powietrze. Dzięki outdoorowi klub może być obecny tam, gdzie wcześniej go nie było – nie rezygnując z jakości, know-how ani przychodów.
Trening outdoorowy to przestrzeń rozwoju, nie zagrożenia. Pytanie brzmi – kto pierwszy w Polsce wykorzysta go na poważnie?
Fot. Gabin Vallet/ Unsplash
