Befit w Zwoleniu – trendy są po naszej stronie
Befit to przestrzeń, w której każdy – bez względu na poziom zaawansowania – znajdzie motywację do realizacji swoich celów. Dzięki nowoczesnemu wyposażeniu, indywidualnemu podejściu oraz szerokiej ofercie zajęć, wspieramy Cię w poprawie sylwetki, kondycji i samopoczucia. Zrób pierwszy krok ku lepszej formie i dołącz do naszej społeczności! Tak komunikuje swoją ofertę otwarty 1 marca w Zwoleniu klub fitness. Właścicielami klubu jest rodzina Pisarczyków. Aleksandra – marketingowiec w branży gastronomicznej i eventowej, Maciej – z wykształcenia automatyk, pracuje w branży fotowoltaicznej, uwielbia gotować. Dzięki pasji do gotowania trafił do MasterChefa i został finalistą ostatniej edycji programu. Małżeństwo wspiera w biznesie Mirosław Pisarczyk, tata pana Macieja.

Skąd pomysł na biznes akurat w branży fitness?
– Dotychczas byliśmy jedynie klientami klubów. Zarażeni aktywnością fizyczną poczuliśmy, że takie miejsce potrzebne jest też w naszej miejscowości, gdzie działa tylko mała oldschoolowa siłownia. Myślenie zaczęliśmy od wizji idealnego dla nas klubu. Zastanawialiśmy się, jak powinien być wyposażony, jakie strefy powinien mieć, w jaki sposób powinien się komunikować z klientami i to, jak wygląda Befit jest sumą naszych doświadczeń i obserwacji w innych miejscach tego typu. Traktujemy nasz klub jako odpowiedź na zapotrzebowanie rynku. Poza tym mieliśmy do zagospodarowania budynek, który pobudował nasz tata. Siłownia była jednym z pierwszych pomysłów na jego wykorzystanie. Nie chcieliśmy oddawać tego lokalu nikomu innemu. Śmiejemy się teraz, że porwaliśmy się z motyką na słońce, bo na początku stworzenie klubu wydawało się bardzo prostym tematem. Mamy lokal, wstawimy sprzęt i gotowe – takie było nasze wyobrażenie. Teraz już wiemy, że tak nie jest, że budowanie oferty klubu to złożony proces.
Zwoleń to 7 tys. mieszkańców z małym plusem. Czy otwieranie klubu w tak małej miejscowości ma sens?
– Proszę wziąć pod uwagę, że w powiecie zwoleńskim żyje ok. 34, 3 tys. mieszkańców i, jak się okazuje, nie jest problemem przyjazd do naszego klubu nawet z miejscowości oddalonych o 20 km, więc zupełnie nie boimy się braku zainteresowania.
Widzimy, że w mniejszych miejscowościach powstaje coraz więcej takich miejsc jak nasze. Przykładem są franczyzy. Przyznam, że obserwowaliśmy rozwój jednej z nich, ale ostatecznie wybraliśmy swój pomysł na biznes. Działania systemów franczyzowych poza dużymi miastami utwierdziły nas w przekonaniu, że otwarcie klubu w takim miejscu ma sens. Więc zdecydowanie nie jesteśmy w tym jedyni. Mamy świadomość, że walczymy generalnie o wolny czas klientów. Naszą konkurencją nie są w tej walce jedynie kluby fitness, ale też inne formy rozrywki. Trendy są jednak po naszej stronie. Ludzie chcą być teraz zdrowi i dobrze się czuć. Biorąc pod uwagę fakt, że w tej chwili w Polsce w klubach ćwiczy zaledwie 8 proc. społeczeństwa, jest jeszcze duży potencjał do zagospodarowania. Branża jest w trybie wzrostowym, więc jest o co walczyć.
Otwierając klub w małej miejscowości uciekli państwo, przynajmniej na początku, przed powtarzanym jak mantra przez klientów pytaniem: a jakie karty sportowe honoruje klub?
– To fakt i, choć nie wykluczamy współpracy z pośrednikami kart, to najpierw chcemy sprawdzić sami siebie i nasz pomysł na klub. Zależy nam bardzo na zbudowaniu klubowej społeczności. Patrzymy na nasz klub holistycznie. Klub to nie jest tylko miejsce treningu, ale miejsce spotkań, budowania relacji, zmiany stylu życia. Mamy wrażenie, że ludzie są zmęczeni siłowniami sieciowymi, szukają czegoś innego, z duszą. Od początku myślimy o Befit jako miejscu budującym przed wszystkim społeczność wokół zdrowego stylu życia.
I z tego, co widzę, dokładnie tak komunikujecie swój pomysł na stronie internetowej i w social mediach.
– W naszych social mediach zaczęliśmy od mówienia o ludziach i wartościach, a nie od pokazywania wnętrza klubu. Chcemy, żeby klienci poczuli, że warto stać się częścią tej społeczności, że nie mając członkostwa, coś tracą. Ważna jest atmosfera i relacje. Mamy nadzieję, że przyciągniemy do nas ludzi, którzy zarażą się aktywnym stylem życia i będą czerpali z tego radość.
Opowieść o naszym klubie i ofercie budowaliśmy na tajemnicy, którą powoli odsłanialiśmy. Można powiedzieć, że stopniowaliśmy napięcie, bo to dzień otwarcia miał być całkowitą odsłoną. Teraz po starcie nadal chcemy opowiadać historię tego miejsca i zaciekawiać ludzi.
Czy ktoś pomagał państwu w budowaniu oferty klubu i w całym procesie zakończonym otwarciem?
– Tak. Doradzał nam Łukasz Tuzimek. Jesteśmy, a może bardziej byliśmy, zupełnie zieloni, więc ta pomoc kogoś z doświadczeniem w branży była bardzo potrzebna. Chcieliśmy uniknąć błędów. Widzimy rzeczywiście ogromną wartość w tym fachowym wsparciu. Łukasz pomógł nam opracować układ funkcjonalny klubu oraz zaplanować rozmieszczenie i wielkość poszczególnych stref w klubie. Doradzał także m.in. w temacie polityki cenowej, oferty, planu przedsprzedaży, warunków regulaminu, programów partnerskich, wyboru systemu do obsługi klubu i jego wykorzystania w klubie, opracowania kosztów i progu rentowności. Przeprowadził szkolenie zespołu z zakresu sprzedaży członkostw i obsługi klienta, współpracy z trenerami i instruktorami, działań marketingowych przed otwarciem i po otwarciu klubu.
Podoba mi się organizacja przestrzeni państwa klubu. Przypomina plac zabaw dla dorosłych i miejsce przyjemnego spędzania czasu.
– Śmiejemy się nawet, że dajemy ludziom, zarówno trenerom, jak i klientom, piaskownicę a zamki muszą zbudować sobie już sami. Ale tak poważnie organizacja przestrzeni wynika z naszego osobistego podejścia do aktywności fizycznej, a także z postrzegania klubu jako kolejnej propozycji rozrywki na rynku. Nasz klub ma powierzchnię 700 mkw., w tym 100 mkw. to sala fitness. W klubie są duże okna, więc w ciągu dnia we wnętrzach jest dużo światła. Co do organizacji przestrzeni to mamy bardzo fajną strefę cardio z widokiem na główną ulicę. Strefa cardio to 6 bieżni, 3 orbitreki, 3 rowerki oraz schody. Jest strefa treningu dolnych partii ciała oraz strefa tradycyjnego treningu siłowego, a także kilka maszyn stosowych. Jest strefa funkcjonalna z klatką, wózkiem magnetycznym i akcesoriami.
Na jakie wyposażenie zdecydowali się państwo i dlaczego?
– Wybraliśmy sprzęt marki Bauer Fitness. Decyzję podjęliśmy ze względu na doskonały, naszym zdaniem, stosunek ceny do jakości oraz wspaniałą obsługę. Zdecydowaliśmy się również na klatkę firmy Strez. Jest świetnie przemyślana i zrobiona.
Z wykształcenia jestem automatykiem i bardzo cenię sobie technologie, ale wiem też, że analogowe podejście do wielu rzeczy lepiej się sprawdza. Dlatego zdecydowaliśmy się np. na bardzo dobre klasyczne bieżnie, ale wyposażone w podstawowe konsole. Większość klientów korzysta ze swoich telefonów podczas treningu cardio, więc nie są im potrzebne super nowoczesne konsole i ich funkcjonalności.
No właśnie, skoro już jesteśmy przy nowych technologiach, to jak państwo zamierzają wykorzystać ten trend w swoim klubie?
– Biorąc pod uwagę fakt, że działamy w mniejszej miejscowości, nie zamierzamy tego tematu rozwijać. To, moim zdaniem, temat dla klubów w dużych miastach. Dla nas najważniejsze było stworzenie dla mieszkańców Zwolenia i okolic fajnej przestrzeni do aktywności fizycznej. Jeśli chodzi o wykorzystanie danych i analizy danych w treningu, to raczej zostawiamy to w gestii trenerów, nie sprzętu na siłowni. Chcemy wyróżniać się na rynku przede wszystkim jakością, niekoniecznie wykorzystaniem nowych technologii, pomiarami, diagnostyką.
Na jakich warunkach można korzystać z państwa klubu?
– Mamy wejścia jednorazowe w cenie 39 zł, ale bardziej korzystny z punktu widzenia użytkownika, jest oczywiście zakup karnetu na dwa miesiące za 159 zł za miesiąc. Jeśli podpiszemy umowę na rok to cena jest jeszcze bardziej korzystna – 119 zł. Klienci patrząc na oferowany przez nas standard byli przekonani, że cena będzie o wiele wyższa, więc myślę, że zaskoczyliśmy ich bardzo pozytywnie.
Czy macie państwo strefę regeneracyjną w klubie?
– Klienci pytają o usługi spa, ale to byłoby dla nas za duże wyzwanie. Na razie chcemy sprawdzić się w podstawowej wersji klubu, a później może… Kto wie.
Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów!
Fot. Grzegorz Grzeszczak oraz materiały prasowe klubu Befit
