Za mało doskonali na fitness
„Pójdę na basen, ale najpierw muszę trochę schudnąć”. „Wybiorę się do klubu fitness, ale może w drugiej połowie roku. Będzie cieplej, zacznę chodzić na spacery, jeździć na rowerze to i kondycja będzie lepsza”. OMG.
A ten basen i klub fitness to nie po to, żeby właśnie schudnąć? Poczuć się lepiej w swoim ciele? Poprawić wydolność i elastyczność? Mieć więcej siły i energii do działania? Yves Preissler napisał kilka dni temu w swoim wpisie dotyczącym akurat Arabii Saudyjskiej, że „wiele osób uważa, że musi „zadbać o formę” przed pójściem na siłownię”. Okazuje się, że to nie tylko problem tamtejszego rynku. Tu w kraju nad Wisłą słyszę takie teksty bardzo często.
Fitness kontra kompleksy i komunikacja
Z jakiegoś powodu uważamy się ZA ZA MAŁO DOSKONAŁYCH do zadbania o formę w miejscach, które są do tego przeznaczone. Winię za to nie tylko kompleksy, z których jako naród jeszcze nie wyrośliśmy, ale także komunikację branży fitness. Te cudowne sześciopaki, bicki, (nienaturalnie) wypięte pupy i talie osy w większości u młodych lub bardzo młodych użytkowników siłowni nie zachęcają do skorzystania z oferty. Oni i tak przyjdą poćwiczyć. Bo to jest trendy. Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że społeczeństwo polskie jest coraz starsze i to ono musi zadbać o swoją kondycję, żeby starzeć się zdrowo i móc dłużej pracować albo cieszyć się sprawnością fizyczną i umysłową na emeryturze.
Czekając na pewność siebie
Yves Preissler pisze „pewność siebie musi przyjść przed kondycją”. Będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli branża fitness (i tu pozwalam sobie w skrócie na dalszy cytat wpisu wcześniej wspomnianego autora):
– będzie tworzyć przestrzenie, w których każdy czuje się mile widziany,
– postawi na edukację (bo świadomość nadal jest niska), zawalczy ze stygmatyzacją i uczyni fitness dostępnym dla wszystkich,
– sprawi, że wejście w fitness będzie proste. Jeśli start przygody z treningiem jest zbyt hardkorowy i zakłada współzawodnictwo, zraża tych, którzy najbardziej potrzebują aktywności fizycznej.
Nic dodać nic ująć. Trzeba TYLKO zmienić branżowe podejście. Wtedy ułatwimy tej unikającej treningu w obiektach fitness ogromnej grupie społeczeństwa, wejście na drogę zdrowego stylu życia.
Autor: Dorota Warowna, wydawca Fitnessmedia.pl
Przeczytaj też Profilaktyka zdrowotna jako towar eksportowy
