Zaburzenia odżywiania zaczynają się w domu
Zaburzenia odżywiania coraz częściej diagnozuje się u dzieci i nastolatków. Źródłem problemu bywa nie szkoła, nie media społecznościowe, ale własny dom. Wzorce żywieniowe i emocjonalne przekazywane przez rodziców, lęki związane z wyglądem czy nieuświadomione komunikaty – to wszystko może mieć decydujące znaczenie.
Eksperci podkreślają, że podstawą profilaktyki zaburzeń odżywiania jest uświadamianie dzieci na temat zdrowych nawyków. Zachęcają do wspólnych zakupów i przygotowywania razem posiłków. Ostrzegają również przed fat shamingiem, którego konsekwencje mogą towarzyszyć dziecku również w dorosłości.
Mamy bardzo często przenoszą na swoje córki, oczywiście nieświadomie, lęki związane ze swoją masą ciała, wyglądem, ale także niską samooceną. Nasze dzieci uczą się przede wszystkim przez modelowanie, czyli przez obserwację, nie przez słuchanie swoich rodziców, więc bardzo często obserwują, jak mamy zachowują się przed lustrem, jak zachowują się w stosunku do siebie, jakich udzielają komentarzy w stosunku do swojej sylwetki, swojego ciała, co jedzą i jak często kontrolują swoją masę ciała
– mówi psychodietetyczka, dr n. o zdr. Patrycja Kłósek.
Dieta zero-jedynkowa i emocje regulowane jedzeniem
Ekspertka zwraca uwagę, że podstawowym błędem popełnianym przez wielu rodziców, zwłaszcza matek, jest nadmierne kontrolowanie swojej masy ciała i stosowanie skrajnych diet, co dzieci obserwują i często powielają w dorosłości.
Przykładowo stosują bardzo zdrowe żywienie i zdrową dietę, dbają o swoje nawyki żywieniowe, ale gdy tylko pojawi się jakieś małe odstępstwo od założonej reguły, na przykład zjedzenie porcji słodyczy, stwierdzają, że to wszystko nie ma sensu, że nie ma sensu stosowanie diety i zdrowych nawyków żywieniowych. Przechodzą od razu do kolejnej skrajności, czyli na przykład do napadowego jedzenia, do odreagowania emocji jedzeniem, odreagowania stresu spożywaniem bardzo dużych ilości słodyczy, wieczornego jedzenia, ale także spożywania alkoholu. Niestety przede wszystkim córki to obserwują i uczą się, że my także jedzeniem możemy odreagowywać emocje
– wskazuje dr Patrycja Kłósek.
Zaburzenia odżywiania zaczynają się w domu
Nieprawidłowe wzorce związane z masą ciała mogą prowadzić do rozwoju zaburzeń odżywiania u dzieci, zarówno w kierunku otyłości, jak i anoreksji. Dzieje się tak często w relacjach, w których brakuje zdrowej komunikacji i akceptacji.
Bardzo często w trudnych relacjach matka–córka córki chorują na takie zaburzenia odżywiania jak anoreksja, ponieważ jest ono ujściem dla emocji poprzez właśnie kontrolowanie jedzenia i prowadzi to bardzo często do zaburzenia obrazu własnego ciała. Czyli dziewczynki z jednej strony w otyłości bardzo często mają problem z zaakceptowaniem siebie, a dziewczynki z niedowagą, z anoreksją mają taki obraz własnego ciała, że widzą się znacznie grubsze, niż w rzeczywistości są
– wskazuje psychodietetyczka.
Lęki rodziców tej samej płci wpływają na dzieci
Z badania przeprowadzonego w Kanadzie na grupie niemal 400 dzieci wynika, że zaburzenia lękowe u rodzica tej samej płci co dziecko zwiększają ryzyko wystąpienia takich zaburzeń u potomstwa. Efekt nie występował w przypadku rodziców płci przeciwnej. Co ciekawe, mieszkanie z rodzicem tej samej płci, który nie ma zaburzeń lękowych, zmniejszało ryzyko wystąpienia lęków u dziecka.
To dodatkowy dowód na to, jak silne i długotrwałe znaczenie ma domowe środowisko emocjonalne w procesie wychowania.
Wspólne gotowanie i rozmowy przy stole chronią przed zaburzeniami
Najlepszą formą profilaktyki jest budowanie zdrowych nawyków w domu – przez edukację, wspólne posiłki, otwartość na emocje i dialog. Kluczowe znaczenie ma zaangażowanie dzieci w codzienne czynności związane z jedzeniem.
Zdecydowanie polecałabym wspólne posiłki i rozmowy podczas nich, bo to buduje nasze relacje. To jest taki moment, kiedy możemy usiąść i omówić bieżące problemy. Zachęcałabym też do tego, aby dzieci włączać do wspólnego gotowania posiłków, do robienia zakupów, planowania jedzenia. Dużym błędem rodziców jest to, że narzucamy dzieciom i innym członkom rodziny, co będziemy jedli. Wiadomo, że każdy ma swoje upodobania, gusta żywieniowe, więc warto zrobić na przykład plan tygodniowy posiłków, które będziemy przygotowywać w ciągu dnia. Na pewno zachęcałabym do zrobienia listy wspólnych produktów spożywczych, które wszyscy lubimy, żeby każdy znalazł na stole rodzinnym podczas obiadu coś dla siebie. I pamiętałabym o tym, że wszystko jest dla ludzi, że jeszcze nikt nie schudł od jednego liścia sałaty, ale też nikt nie przytył od jednego kawałka pizzy. Czasami warto włączać do rodzinnego menu na przykład zdrowe fast foody, które są przygotowane w domu
– radzi dr Patrycja Kłósek.
Fat shaming szkodzi – komentarze zostają na całe życie
Piętnowanie osób z nadwagą lub otyłością (fat shaming) to coraz częściej dostrzegany problem. Z danych organizacji Obesity Canada wynika, że ponad 60% dorosłych z otyłością doświadcza uprzedzeń ze strony personelu medycznego. Dzieci również są narażone. Szczególnie ze strony rówieśników, ale niestety także rodziny.
Osoby, które mają nadwagę czy otyłość, na pewno dostrzegają ten problem i jest on dla nich trudny. Warto przede wszystkim rozmawiać z naszymi dziećmi o tym, jak się czują z tą chorobą, która ma bardzo dużo powikłań zdrowotnych. Warto rozmawiać o emocjach, o tym, jak możemy pomóc. Na pewno komentarze dotyczące wyglądu, typu: „Jasiu, widzę, że ostatnio przytyłeś”, „Małgosiu, widzę, że nie mieścisz się w tę spódniczkę”, nie powinny padać ze strony rodziców czy osób najbliższych. Jeśli nie wiemy za bardzo, jak rozmawiać, jak komentować ten stan, jeżeli nie możemy powiedzieć nic dobrego w aspekcie wyglądu naszego dziecka, to najlepiej się skupić na zasobach, które nasze dziecko ma, które warto pochwalić, żeby budować jego poczucie własnej wartości. Negatywne, krzywdzące komentarze dotyczące wyglądu, które słyszymy w momencie, kiedy jesteśmy dziećmi, później idą z nami i niosą się przez całe życie
– wskazuje ekspertka.
Opracowano na podstawie materiałów prasowych agencji Newseria.
