Mobilne Strefy Ciszy, czyli sposób na przebodźcowanie
Przebodźcowanie to stan, którego w dzisiejszym świecie, pełnym informacji i technologii doświadcza coraz więcej osób, w tym dzieci. Zmęczenie i brak energii, problemy ze snem i koncentracją, drażliwość i podatność na stres oraz chęć izolacji i ograniczenia kontaktów społecznych to objawy, które mogą wskazywać na przebodźcowanie. W Pleszewie ruszył projekt, który ma pomóc najmłodszym uporać się z tym problemem.
Mobilne Strefy Ciszy to nowość, którą pleszewski samorząd wdrożył pilotażowo we wszystkich szkołach i przedszkolach. To małe, przenośne namioty, które mają służyć dzieciom do chwilowego odpoczynku, wyciszenia się i schronienia przed bodźcami. Maluchy są zachwycone.
Potrzebna forma wsparcia
W szkołach Miasta i Gminy Pleszew na ponad 2,4 tys. uczniów, aż 420 wymaga, na podstawie orzeczeń o niepełnosprawności lub opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej, szczególnej pomocy. Co najmniej drugie tyle to dzieci z traumami, z rodzin w kryzysie rozwodu, śmierci lub choroby, z lękami, atakami paniki i agresji, z nadwrażliwością słuchową i wzrokową. To także dzieci przestymulowane cyfrowo, które w procesie obserwacji zauważyli nauczyciele – specjaliści. Coraz liczniejsza jest też grupa dzieci, którą zdiagnozowano w kierunku autyzmu lub jego spektrum.
By jeszcze bardziej pomóc takim dzieciom, wdrożono Mobilne Strefy Ciszy. Zakupiono łącznie 85 sztuk namiotów, które trafiły do 19 placówek edukacyjnych w całej Gminie Pleszew. Póki co nowość testują najmłodsi. Okazuje się, że jest to bardzo potrzebna forma wsparcia.
– Bo tam jest ciepło, miło, można się tam schować, uspokoić – mówi Inga z Przedszkola Misia Uszatka. Ignacy dodaje: Jak Natalka płacze, to mogę się tam schować, bo mi uszy pękają.
Wytchnienie w kokonie
Kokony wykonano z certyfikowanych materiałów. Mają one za zadanie chronić przed nadmiernymi bodźcami, pozwolić na wyciszenie i być miejscem chwilowego odpoczynku. Strefy przypominające małe namioty wygłuszają dźwięki z otoczenia i są ochroną dla tych, którzy potrzebują samoizolacji, wytchnienia od otaczającej rzeczywistości.
– Nikt nie zmusza dzieci do wchodzenia do namiotów. Robią to same, kiedy mają taką potrzebę – tłumaczy Izabela Świątek, zastępca burmistrza.
Mamy w przedszkolu dzieci, które chowają się np. w kąt, za drzwi, uciekają do łazienki, bo potrzebują schronienia. Dzięki kokonom mamy dzieci „na oku”, nie musimy opuszczać grupy
– mówi Honorata Dobrowolska, dyrektor Przedszkola Misia Uszatka.
Namioty to autorski pomysł pedagoga Wioletty Matusiak, za który otrzymała wiele nagród. Zanim mobilne strefy trafiły do naszych placówek, autorka przeprowadziła warsztaty dla nauczycieli w tematyce przebodźcowania i problemów emocjonalnych najmłodszych.
Opracowano na podstawie materiałów PAP.
