Instruktor fitness się starzeje. I co dalej?
Instruktor fitness to zawód wymagający doskonałej kondycji fizycznej. Jednak nie oszukujmy się. Z wiekiem organizm coraz trudniej nadąża za intensywnym rytmem pracy. Mimo rosnącej grupy dojrzałych klientów branża fitness nie ma jasnej strategii wsparcia dla instruktorów, którzy przekraczają czterdziestkę czy pięćdziesiątkę. Co dzieje się z tymi, którzy przez lata byli fundamentem działalności klubów, gdy ich ciało zaczyna sygnalizować ograniczenia?
Gdy ciało zwalnia, a system milczy
Instruktor fitness to zawód dynamiczny, pełen energii i pasji. Ale z biegiem lat ta pasja zaczyna konkurować z rzeczywistością, czyli fizycznym zmęczeniem, brakiem zabezpieczenia socjalnego, coraz trudniejszym dostępem do stałych zleceń. W zawodzie, który gloryfikuje młodość, starzenie się nie ma narracji, a tym bardziej struktury wsparcia.
Instruktor fitness poza systemem
Większość instruktorów w Polsce pracuje bez umów o pracę, prowadząc działalność gospodarczą lub wykonując zlecenia. Z punktu widzenia systemu ubezpieczeń społecznych oznacza to najczęściej jedno: niskie lub nieregularne składki emerytalne. Instruktor fitness, który przez dekady prowadzi zajęcia kilka razy dziennie, może liczyć na świadczenia minimalne – o ile w ogóle.
Branża fitness nadal funkcjonuje na marginesie systemu ochrony zdrowia i sportu, mimo że odgrywa kluczową rolę w prewencji chorób cywilizacyjnych.
Zmęczenie materiału
Praca instruktora opiera się na własnym ciele. To ono generuje dochód. Ale ciało się starzeje. Regeneracja trwa dłużej, ryzyko kontuzji rośnie, a intensywność pracy nie spada. Tymczasem rynek rzadko oferuje alternatywę. Brakuje programów wspierających przejście z roli prowadzącego zajęcia do roli mentora, trenera personalnego dla osób starszych czy szkoleniowca.
Pierwsze wyraźne objawy pogarszającej się wydolności fizycznej pojawiają się zazwyczaj między 40. a 50. rokiem życia. Organizm wolniej się regeneruje, rośnie wrażliwość na kontuzje i przeciążenia. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy przez wiele lat prowadzili zajęcia grupowe o wysokiej intensywności, często bez dnia przerwy.
Nie chodzi jednak wyłącznie o wiek metrykalny. Dla instruktora, który dba o regenerację, różnicuje typy aktywności i cyklicznie odpoczywa, granica ta może przesunąć się nawet o dekadę. Problem w tym, że realia pracy rzadko na to pozwalają.
Starzeją się nie tylko instruktorzy
Co ciekawe, jednocześnie starzeją się klienci klubów. Coraz więcej osób po 50. roku życia szuka zajęć dopasowanych do swojego wieku i potrzeb. Tu właśnie doświadczeni instruktorzy mogliby odgrywać ogromną rolę. Ale system – czytaj: właściciele klubów, organizatorzy szkoleń, firmy z branży – tego nie wykorzystuje. Nadal rządzi kult młodości, nawet w obszarze, który mógłby być naturalną przestrzenią dla dojrzałych specjalistów.
Branża bez planu na przyszłość
Zawód instruktora fitness wymaga długofalowego myślenia – także o przyszłości tych, którzy go wykonują. Dziś jest to jedna z najbardziej „samodzielnych” profesji: bez etatu, bez ścieżki rozwoju, bez zabezpieczenia. I bez rozmowy o tym, co dalej.
Emerytura? Często pozostaje abstrakcyjnym pojęciem, które zderza się z realiami niskich świadczeń, braku oszczędności i trudnością w przekwalifikowaniu się.
Plan na zagospodarowanie starszych instruktorów
Rosnąca grupa dojrzałych klientów i zmieniające się potrzeby rynku otwierają przed branżą fitness szansę na rozwój nowej strategii personalnej. Starsi instruktorzy to kapitał doświadczenia, który można i warto wykorzystać w sposób bardziej efektywny niż tylko poprzez kontynuowanie prowadzenia intensywnych zajęć.
Przykłady praktycznych rozwiązań to między innymi:
- Mentoring i szkolenia dla młodszych instruktorów – transfer wiedzy i umiejętności, który wzmacnia całą organizację.
- Specjalizacja w zajęciach prozdrowotnych dla 50+ – stretchingu, mobility, treningu funkcjonalnym czy terapii ruchowej, gdzie doświadczenie i zrozumienie potrzeb klienta mają kluczowe znaczenie.
- Rola koordynatorów programów zdrowotnych i well-being – integracja zajęć fitness z innymi usługami wellness czy medycznymi w klubie.
- Elastyczne formy zatrudnienia i czasu pracy, które pozwalają dostosować rytm aktywności do możliwości organizmu.
- Rozwój kompetencji w obszarze edukacji zdrowotnej i profilaktyki, by stać się partnerem systemu ochrony zdrowia.
- Budowanie marki osobistej i rozwój usług online, co może wydłużyć okres aktywności zawodowej i otworzyć nowe źródła dochodu.
Inwestycja w te obszary nie tylko podnosi jakość usług oferowanych przez kluby, ale także buduje pozytywny wizerunek branży, która dba o swoich pracowników na każdym etapie ich kariery.
Kto zadba o tych, którzy dbali o innych?
Zawód instruktora fitness ma ogromny potencjał. Nie tylko do pracy z ciałem, ale do wspierania zdrowia psychicznego, integracji społecznej, edukacji zdrowotnej. Ale żeby ten potencjał się nie wypalił, branża musi spojrzeć dalej niż na grafik zajęć z najbliższego tygodnia.
Instruktor fitness się starzeje. Co branża na to?
Fot. Kaylee Garrett/ Unsplash
